Książki o kosmosie dla dzieci, czyli jak zainteresować najmłodszych astronomią. 7 sposobów sprawdzonych przez rodzica
[Artykuł sponsorowany]
Kosmos fascynował ludzi już w starożytności. I nie ma w tym nic dziwnego, bo sam w sobie jest tak ciekawy, że warto pokazywać go dziecku już od najmłodszych lat. Pomocne w tym będą między innymi książki o kosmosie dla dzieci, ale nie tylko. Dużo ważniejsze, przynajmniej w początkowych etapach, okazuje się zaangażowanie rodziców. Z czasem może się okazać, że uczeń przerasta mistrza, ale gwarantuję Wam, że dla rodziców to sama radość.
Dlaczego warto zainteresować dziecko kosmosem?
Kosmos to jedna z tych rzeczy, które są trudne do zrozumienia, za to bardzo rozbudzają ciekawość, nie tylko dzieci. I właśnie o tę ciekawość świata chodzi. To, że kosmos jest ogromny i pełen tajemnic dodatkowo tę ciekawość podsyca. A tam, gdzie jest ciekawość, jest też bardzo duże pole dla dziecięcej wyobraźni. To naturalne, że dzieci już w wieku przedszkolnym zaczynają dociekać, czy na innych planetach są ludzie, czy wyglądają tak jak my i czy można tam polecieć samolotem. Zaraz potem padają pytania o to, czy rakietę da się zbudować w domu i tak dalej, i tak dalej.
Dziecięce zainteresowanie astronomią i kosmosem to zaledwie wstęp do czegoś ważniejszego – nauki logicznego myślenia, uważności, obserwacji, zapamiętywania i samodzielnego rozumowania. W wieku szkolnym zainteresowanie kosmosem może zaowocować zamiłowaniem do nauk ścisłych i przyrodniczych. Może nie oznacza, że musi, ale warto dać dziecku szansę.
Zainteresowanie kosmosem daje też coś bardzo cennego – bycie offline. Nie da się na dłuższą metę obserwować nieba i patrzeć w telefon lub tablet. To moment wyciszenia, koncentracji, lekcja spostrzegawczości (nie tak łatwo wypatrzeć spadającą gwiazdę), czyli wszystko to, czego współczesnym dzieciom, szczególnie tym nastoletnim, może brakować.
Dodajmy do tego coś, co ja akurat sobie bardzo cenię. Wspólne zainteresowanie kosmosem i wszystkimi kosmicznymi tematami to świetna baza do budowania relacji z dzieckiem. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to bardzo przydatne, gdy mamy w domu nastolatka i o wspólne tematy do rozmowy robi się coraz trudniej.
7 sprawdzonych sposobów na zainteresowanie dziecka astronomią
Obserwujcie wspólnie niebo – nie tylko w nocy
Tłumaczenie kilkulatkowi czym jest galaktyka i jak jest zbudowany układ słoneczny, nie ma sensu. Dziecko w tym wieku nie ma zdolności do myślenia abstrakcyjnego, najlepiej rozumie to, co widzi. I ten fakt można wykorzystać do zainteresowania dziecka kosmosem. Mnie się udało, więc i Wam powinno się udać.
Dzieci lubią się interesować tym, czym interesują się rodzice. Są przy tym dość bacznymi obserwatorami i nie dadzą się oszukać. Jeśli Ty nie interesujesz się kosmosem, to na nic najmądrzejsze książki o kosmosie dla dzieci – maluch nie łyknie bakcyla, a na pewno nie na długo. Jeśli natomiast widzi, że szykujesz leżankę do nocnych obserwacji nieba, zapewne zechce Ci towarzyszyć. Moje chciało i już jako pięcioletni brzdąc próbowało liczyć spadające gwiazdy. Potem było trudniej, bo trzeba było wyjaśnić, dlaczego gwiazdy spadają. Na szczęście tu przychodzą z pomocą fajne książki o kosmosie dla dzieci, np.: Jak działa kosmos? Układ Słoneczny Tomasz Rożek Nauka. To Lubię + ZAKŁADKA.
Czytajcie książki o kosmosie dopasowane do wieku dziecka
Książek o kosmosie jest bardzo dużo, choćby na Allegro, ale nie wszystkie nadają się dla dzieci. Warto szukać takich, które są dopasowane do wieku dziecka, wówczas możesz mieć pewność, że dziecko faktycznie się zainteresuje daną tematyką.
Na początku kupowałam tylko książki z dużą liczbą obrazków i małą ilością tekstu – dzieci i tak nie umieją czytać, za to świetnie zapamiętują obrazy. Mogą być realistyczne, a mogą też być humorystyczne – ważne, by przekaz merytoryczny był prawdziwy. Im starsze dziecko, tym bardziej treść wypiera ilustracje i już wśród książek o kosmosie dla 8-latka warto wyróżnić pozycję Historia Kosmosu. Moja pierwsza książka o wszechświecie Catherine Barr. Można się z niej naprawdę dużo dowiedzieć.
Rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy – rozmawiać można wszędzie
Dzieci są z natury ciekawskie i dociekliwe. Warto wykorzystać ten fakt i jeśli tylko dziecko zadaje pytania, starać się odpowiadać. To może być czasem trudne, bo wyobraźnia dziecięca nie zna granic, podobnie jak wiara, że rodzic odpowie na każde pytanie.
Na szczęście są na to sposoby – książki o kosmosie dla dzieci warto mieć pod ręką, a jeśli ich zabraknie – sięgnąć po zdobycze nowoczesnej technologii. Internet zwykle jest w stanie poradzić sobie z dziecięcą ciekawością. Przy czym trzeba pamiętać, że nie ma głupich pytań, nawet jeśli dziecko jest ciekawe, w jakich butach można chodzić po Jowiszu.
Zbudujcie model układu słonecznego
Tak, jest to wyzwanie i na pewno zajmie dłużej niż pół godziny, szczególnie jeśli podejdzie się do zadania na poważnie. Ja wspominam to naprawdę super – wiele godzin spędziliśmy na malowaniu „planet”, czyli odpowiednio dobranych wielkością kulek styropianowych. Za każdym razem trzeba było znaleźć odpowiednią ilustrację, dobrać kolory itp. Trochę trwało, ale efekt był wart wysiłku.
Im młodsze dziecko, tym prostszy układ. Na początek wystarczą słońce i planety, ale już pod koniec szkoły podstawowej moje dziecko zażyczyło sobie „prawdziwego” modelu – wyskalowanego i z księżycami. I to dopiero wyzwanie!
Korzystajcie ze smartfonów
Tak, dokładnie to róbcie. To nieprawda, że połączenie dziecka i smartfonu jest proszeniem się o kłopoty. Technologię jak najbardziej można i trzeba wykorzystywać, tylko mądrze. Jest mnóstwo aplikacji, które pomagają w obserwowaniu nieba, przekazują wiedzę na temat gwiazd, planet i galaktyk, albo po prostu pozwalają się bawić i oswajać temat.
Dla przykładu napiszę, że jeśli nie wiemy, na co akurat patrzymy na niebie (jakiś jasny punkt, którego nie umiemy zidentyfikować), korzystamy z aplikacji, która sama rozpoznaje i podpisuje ciała niebieskie. No czyż to nie jest super? Dla dziecka to kolejny krok w odkrywaniu astronomii i jednocześnie cenna lekcja zdobywania wiedzy na różne sposoby. Już nie tylko książki o kosmosie, ale też aplikacje mobilne, które są aktualizowane na bieżąco. To też duży plus.
Kupcie teleskop
Albo chociaż lornetkę. Im mniejsze dziecko, tym mniejsze wymagania i potrzeby, nie musi to być od razu sprzęt za kilkanaście tysięcy złotych. Ważne, by dało się zobaczyć powiększone planety (Mars, Wenus) albo kratery na księżycu. Szczególnie te ostatnie potrafią zrobić naprawdę duże wrażenie, a można je wyraźnie zobaczyć nawet przez dobrą lornetkę.
Korzystanie z teleskopu na początku może wydawać się trudne, ale z czasem uda się Wam tę sztukę opanować. Nam się udało. Ułatwieniem na pewno będzie książka W kosmosie Nocna misja z teleskopem w ręku Potter William KSIĄŻKA.
Śledźcie „kosmiczne” wydarzenia online
Przeciętny zjadacz chleba wie, że w sierpniu spadają gwiazdy, a co jakiś czas jest zaćmienie słońca lub księżyca. Jednak wystarczy interesować się kosmosem choćby pobieżnie, żeby mieć świadomość występowania większej liczby zjawisk. Sęk w tym, że domowe teleskopy nie zawsze są w stanie to pokazać no i umówmy się – nie każdy ma teleskop.
I tu z pomocą przychodzą transmisje online, można je znaleźć w internecie bez trudu, zarówno na stronach polskich, jak i zagranicznych. Które są lepsze? Ja stawiam na polskie ze względu na komentarz prowadzących – można się dowiedzieć naprawdę wielu ciekawych rzeczy. Moje dziecko zwykle ogląda razem ze mną.
Co robić, gdy książki o kosmosie dla dzieci przestają wystarczać?
Najprostszym rozwiązaniem jest sięgnięcie po dorosłą literaturę z danej tematyki, ale to zaledwie ułamek możliwości. Dzieci zainteresowane kosmosem i astronomią mają naprawdę dużo możliwości pogłębiania wiedzy, nie tylko poprzez literaturę i internet.
Dobrym sposobem na pogłębianie zainteresowań dziecka mogą być warsztaty astronomiczne. Tu najlepiej posłużyć się internetem, który podpowie, gdzie szukać takowych w pobliżu miejsca zamieszkania. A jeśli dziecko naprawdę połknie bakcyla i jest gotowe na samodzielne odkrywanie kosmosu, można rozważyć uczestnictwo w obozie astronomicznym. Takie imprezy łączą wakacyjny odpoczynek przygodą i solidną porcją wiedzy. Jako rodzic bardzo je sobie cenię.
